Nowa firma, nowe możliwości – #zaczynamprogramowac

Nowa firma, nowe możliwości – #zaczynamprogramowac

a raczej – mniejsza firma, większe możliwości…

Po korpo przyszedł czas na mniejszą firmę. Dobre stanowisko pracy, nowe (dla mnie) technologie, nowi ludzie i nowy szef… Początek był bardzo fajny. Wiele można było się nauczyć i rozpędzić w Angularze, który wtedy miałem na tapecie. W sumie dlatego mnie tu przyjęli. Wpadłem do sporego projektu, który na pierwszy rzut oka wydał mi się mniejszy niż moje Polskie Budowy. Zauważyłem że sam sobie wytworzyłem oprogramowanie przewyższające technologią i architekturą to co inni robią od już dwóch lat wtedy. Chociaż wszedłem do projektu pisanego w .NET różniącego się oczywiście nie tylko językiem, ale i architekturą, skomplikowaniem to nie koniecznym było poznanie .NETu. O dziwo. Przed czym uchraniam się do dziś twierdząc, że jednak moim kierunkiem nauki jest front-end.

Widać wady i zalety…

Jestem już w tej firmie 1.5 roku. I chcąc nie chcąc można już o niej coś powiedzieć. Widać jej wady, ale też zalety. Niestety firma boryka się z problemami, które zwykle doskwierają przy rozwoju powyżej 50 pracowników – wejście w tryb korporacyjny. Nie potrafią sobie poradzić z ciągłym pozyskiwaniem klientów, a firma robi tylko i wyłącznie projekty na zamówienie. Customowe. Do bólu. Wiele z tych projektów były wycenione na zbyt mało godzin, przez co firma generowała stratę. Estymacja była określana zanim analitycy przemyśleli i dogadali projekt. Co mogło pójść nie tak? Ale to nie jedyny problem tej firmy. Projekty robione na zamówienie nie są wystarczającą rzeką zasilającą zbiornik kapitału firmy. Na dłuższą metę nie da się robić wystarczająco dużych projektów, które zapewnią dostawy gotówki, tak aby firma się rozwijała. Przyjdzie kiedyś taki moment w życiu tej działalności, że rozwój się zatrzyma, o ile już się nie zatrzymał.

Przydał by się tu projekt wewnętrzny. Taki, którego sprzedaż przynosiła by zyski niezależnie od pozyskania nowych klientów na soft customowy. Myślę tu o jakimś oprogramowaniu w modelu SaaS (Software as a Service). Jest tyle branż, w których można by usprawnić procesy, przyspieszyć ich pracę. Nie wpadli na żaden pomysł. Co najlepsze – podkładając im projekt już gotowy pod nos nie wiedzą co z nim zrobić. Nie mają pojęcia jak wypromować swój projekt. Może po prostu się do tego nie nadają…

Nie samym etatem człowiek…

Poza etatowymi godzinami utworzyliśmy z chłopakami grupę/zespół, który realizuje projekty na własną rękę. Nie jest to żadna organizacja, zwyczajnie jest to grupa kilku programistów serwerowych, dwóch front-end’owców, grafik i sprzedawca. Wnioskując po umiejętnościach – tak – mamy kompletny zespół do zaprojektowania, zbudowania, wypuszczenia na rynek i sprzedawania własnego oprogramowania. Od czerwca 2016 tworzymy razem projekty. Może mozolnie na razie nam to idzie, ale wszystkie są w modelu SaaS. Oczywiście optymistycznie liczymy na sukces przynajmniej jednego z nich. Osobiście poza pracą na etacie i projektami z chłopakami piszę dwa swoje projekty. ten pierwszy to oczywiście Polskie Budowy (polskiebudowy.pl), o którym już wcześniej wspominałem. O tym drugim zaś napiszę w innym poście, a jego premiera też niebawem. Będzie to na razie MVP (podstawowa funkcjonalność) w darmowej wersji, natomiast funkcjonalność w wersji premium nie będzie przekraczała 20zł/mc, natomiast jeszcze muszę ją przemyśleć i wdrożyć – sam nie jestem jeszcze pewny co będzie dostępne w wersji premium, ale na pewno nie mało, sam chciałbym zrobić coś ekstra, co pomogło by zarówno mi jak i innym ludziom. Na razie powiem tyle, że aplikacja przyda się każdemu w aspekcie swoich finansów.

Ucz się… ciągle…

Wymasterowałem się w wielu technologiach dzięki tym projektom. Głównie moje prywatne projekty dały mi sporego kopa w wiedzy. Na etacie byłem wrzucony na głęboką wodę jeśli chodzi o Angulara, którego wcześniej znałem tylko po łebkach. Natomiast stojąc przed możliwością nauki .NETu (co zaproponowała mi firma) abym stał się fullstackiem wybrałem kategorycznie front-end. Jest tu jeszcze wiele nowych rzeczy do nauki. Inne frameworki też mnie ciągną w swoją stronę – React czy Vue. Mało czasu, a tyle rzeczy do nauki. Ten nowy projekcik, o którym wyżej pisałem oparłem na Firebase – technologia/boilerplate od Google – stosunkowo nowa rzecz. Mają bazę danych NoSQL, mają Storage na pliki, autentykację… wszystko co potrzeba. Jednak, przeskok z PHP i MySQL na NoSQL trochę jest szokiem, ale powoli da się tą koncepcje ogarnąć. Po jakimś czasie dostrzegam zalety Firebase (wady też). Najgrubszą zaletą jak dla mnie to real-time database – w połączeniu z Angularem to cudeńko zapisuje, odczytuje, liczy i usuwa dane w niezauważalnym dla użytkownika czasie, tworząc coś w rodzaju three-way data bindig (dla tych co nie wiedzą – jednoczesne modyfikowanie danych na widoku, w części logicznej i w bazie danych). Drugie to możliwość napisania aplikacji bez języków backendowych – sam JavaScript. Sceptycy na pewno wyrażą swoją krytyczną opinię, ale ostatnie trendy pokazują, że jest to możliwe, ale czy wystarczająco wydajne? To się okaże. Jeśli macie jakieś głębsze doświadczenia – te dobre i te złe z rozwiązaniami opartymi tylko na warstwie klienta to dajcie znać.